Podcasty historyczne

Integracja Europy Wschodniej w polityce USA

Integracja Europy Wschodniej w polityce USA

Jaki sukces odnieśli i są mieszkańcy Europy Wschodniej i ich potomkowie w polityce USA?

Czy są całkiem dobrze (według procentu, jaki reprezentują w demografii USA) reprezentowani w legislaturze?

Czy jest jakaś lista wschodnioeuropejskich polityków amerykańskich?

Wikipedia: Amerykanie pochodzenia wschodnioeuropejskiego


Całkiem skuteczne w przypadkach, w których mogli zebrać wymagany talent i kontakty.

Przychodzi mi tu na myśl Dan Rostenkowsi, który przez dekadę, kiedy byłem dzieckiem, był prawdopodobnie najpotężniejszym człowiekiem w Waszyngtonie jako przewodniczący Komisji Domowej Dróg i Środków*. Jego dziadek wyemigrował z Tucholi w Polsce, a jego ojciec był radnym w Chicago. To w zasadzie polsko-amerykańska pierwsza generacja wchodząca prosto w lokalną politykę, a druga w ogólnokrajową.

Innymi osobistościami, którzy byli prawdziwymi imigrantami, są doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Cartera Zbignew Brzeziński (Warszawa) i szefowa Departamentu Stanu Clinton Madeline Albright (Praga). Ojciec Berniego Sandersa również urodził się w Polsce.

Wikipedia ma długą listę amerykańskich polityków polskiego i czeskiego pochodzenia, mniejszą dla polityków pochodzenia serbskiego i niepełną listę rosyjskiego pochodzenia.

* - Komitet ten został sparodiowany w filmie Eddiego Murphy'ego Distinguished Gentleman jako "The Power Committee". Jego głowa spotkała się mniej więcej z tym samym końcem co Rostenkowski.


ARKUSZ INFORMACYJNY: Stany Zjednoczone i Europa Środkowo-Wschodnia: Trwała współpraca

Przez ponad 20 lat Stany Zjednoczone i kraje Europy Środkowej i Wschodniej pracowały razem, aby zbudować Europę pełną, wolną i spokojną. Dziś realizujemy nasze wspólne cele w zakresie obronności i bezpieczeństwa, promujemy demokrację i praworządność oraz zwiększamy bezpieczeństwo energetyczne i dywersyfikację.

Współpraca w zakresie obronności i bezpieczeństwa

W odpowiedzi na nielegalną interwencję wojskową Rosji i próbę aneksji terytorium Ukrainy, Stany Zjednoczone wraz z naszymi sojusznikami z NATO podjęły szereg kroków w celu wzmocnienia naszej obecności wojskowej w Europie Środkowej i krajach bałtyckich. Stany Zjednoczone wspierały wysiłki NATO mające na celu uspokojenie sojuszników poprzez zwiększoną i trwałą obecność w powietrzu, na lądzie i morzu. Na przykład Stany Zjednoczone zwiększyły swój wkład w misję NATO&rsquos Baltic Air Policing Mission, a amerykańsko-polski oddział lotniczy o dodatkowe myśliwce wzmocnił swoją obecność na morzu na Morzu Czarnym i rozmieścił jednostki wielkości kompanii w Estonii, na Łotwie, Litwie i w Polsce. do wspólnych treningów i ćwiczeń. Będziemy nadal szukać sposobów dalszego rozszerzania tych działań w Europie Środkowej i krajach bałtyckich wraz z naszymi sojusznikami z NATO, m.in. na zbliżającym się szczycie NATO w Walii we wrześniu 2014 roku.

Długofalowe podtrzymywanie naszej współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa jest budowane na fundamencie naszych programów pomocowych dla sektora bezpieczeństwa - Zagranicznego Finansowania Wojskowego (FMF) oraz Międzynarodowej Edukacji i Szkolenia Wojskowego (IMET). W świetle ostatnich wydarzeń programy te stały się jeszcze ważniejsze, aby pomóc w zapewnieniu, że partnerzy koalicji i partnerskie rządy zagraniczne są wyposażone i przeszkolone do pracy na rzecz wspólnych celów bezpieczeństwa. W związku z tym zarówno FMF, jak i IMET pomagają państwom wypełniać zobowiązania NATO, poprawiać ich interoperacyjność i budować ich zdolności ekspedycyjne.

W zeszłym roku obchodziliśmy 20. rocznicę Programu Partnerstwa Państwowego Gwardii Narodowej USA, który rozpoczął się od współpracy sił Gwardii Narodowej USA z ich odpowiednikami w państwach bałtyckich, a dziś obejmuje prawie całą Europę Środkową i Wschodnią. Przywiązujemy wielką wagę do tych trwałych partnerstw, które wzmocniły wzajemne zrozumienie między naszymi siłami i poprawiły naszą zdolność do wspólnego działania w terenie. W miarę jak program wkracza w trzecią dekadę, chcemy wykorzystać ich sukces, współpracując z naszymi europejskimi partnerami, aby rozszerzyć korzyści płynące z państwowego programu partnerskiego na dodatkowe kraje w Afryce, regionie Azji i Pacyfiku oraz gdzie indziej.

Promowanie demokracji i praworządności

Stany Zjednoczone i ich partnerzy w Europie Środkowej i Wschodniej są zaangażowani w promowanie demokracji i rządów prawa, zarówno w regionie, jak i poza nim. Poprzez programy wielostronne i dwustronne Stany Zjednoczone współpracują z krajami regionu w celu zwalczania korupcji i promowania większej przejrzystości, odpowiedzialności i reagowania rządów. Stany Zjednoczone i ich europejscy partnerzy współsponsorują projekty rozwojowe w krajach przechodzących transformację z Europy Wschodniej i Eurazji, w tym za pośrednictwem Wspólnoty Demokracji i Emerging Donors Challenge Fund. Popieramy także długofalowe cele Unii Europejskiej w zakresie pogłębienia stowarzyszenia politycznego i pogłębienia integracji gospodarczej państw Partnerstwa Wschodniego Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Gruzji, Mołdawii i Ukrainy. Wiele z tych krajów przyłączyło się również do wielostronnych wysiłków na rzecz wspierania wysiłków na rzecz demokratyzacji na Bliskim Wschodzie iw Afryce Północnej.


Traktat na nasz wiek

Na szczęście do tego czasu Stany Zjednoczone odwróciły się od tradycyjnej polityki dyplomatycznego izolacjonizmu. Pomoc udzielana w ramach finansowanego przez USA planu Marshalla (znanego również jako europejski program naprawy) oraz inne środki sprzyjały pewnej stabilizacji gospodarczej. Jednak państwa europejskie nadal potrzebowały zaufania do swojego bezpieczeństwa, zanim zaczną ze sobą rozmawiać i handlować. Współpraca wojskowa i związane z nią bezpieczeństwo musiałyby rozwijać się równolegle z postępem gospodarczym i politycznym.

Mając to na uwadze, kilka zachodnioeuropejskich demokracji połączyło się, by realizować różne projekty na rzecz większej współpracy wojskowej i obrony zbiorowej, w tym utworzenie Unii Zachodniej w 1948 r., a później Unii Zachodnioeuropejskiej w 1954 r. W końcu zdecydowano że tylko prawdziwie transatlantyckie porozumienie o bezpieczeństwie może powstrzymać sowiecką agresję, jednocześnie zapobiegając odrodzeniu europejskiego militaryzmu i kładąc podwaliny pod integrację polityczną.

W związku z tym, po wielu dyskusjach i debatach, Traktat Północnoatlantycki został podpisany 4 kwietnia 1949 r. W słynnym Artykule 5 Traktatu, nowi Sojusznicy uzgodnili, że „zbrojny atak na jednego lub więcej z nich… będzie uważany za atak przeciwko im wszystkim”. ” i że po takim ataku każdy sojusznik podejmie w odpowiedzi „takie działania, jakie uzna za konieczne, w tym użycie siły zbrojnej”. Co istotne, artykuły 2 i 3 Traktatu miały ważne cele, które nie były bezpośrednio związane z groźbą ataku. Artykuł 3 położył podwaliny pod współpracę w zakresie gotowości wojskowej między sojusznikami, a artykuł 2 dał im pewną swobodę angażowania się we współpracę pozamilitarną.

Podpisanie Traktatu Północnoatlantyckiego stworzyło sojuszników, ale nie stworzyło struktury wojskowej, która mogłaby skutecznie koordynować ich działania. Zmieniło się to, gdy rosnące obawy o sowieckie zamiary osiągnęły punkt kulminacyjny w sowieckiej detonacji bomby atomowej w 1949 r. i wybuchu wojny koreańskiej w 1950 r. Wpływ na Sojusz był dramatyczny. NATO wkrótce zyskało skonsolidowaną strukturę dowodzenia z wojskową kwaterą główną zlokalizowaną na paryskim przedmieściu Rocquencourt, niedaleko Wersalu. Był to Naczelny Dowództwo Sił Sojuszniczych w Europie (SHAPE), z amerykańskim generałem Dwightem D. Eisenhowerem jako pierwszym Naczelnym Dowódcą Sił Sojuszniczych w Europie (SACEUR). Wkrótce potem alianci utworzyli stały sekretariat cywilny w Paryżu i mianowali pierwszego sekretarza generalnego NATO, Lorda Ismay z Wielkiej Brytanii.

Dzięki pomocy i parasolowi bezpieczeństwa w Europie Zachodniej stopniowo przywrócono stabilność polityczną i rozpoczął się powojenny cud gospodarczy. Do Sojuszu dołączyli nowi sojusznicy: Grecja i Turcja w 1952 r., a Niemcy Zachodnie w 1955 r. Europejska integracja polityczna poczyniła pierwsze niepewne kroki. W reakcji na przystąpienie Niemiec Zachodnich do NATO Związek Radziecki i jego wschodnioeuropejskie państwa klienckie utworzyły Układ Warszawski w 1955 roku. Europa popadła w niełatwy impas, którego symbolem była budowa Muru Berlińskiego w 1961 roku.

W tym czasie NATO przyjęło doktrynę strategiczną „zmasowanego odwetu” – gdyby Związek Radziecki zaatakował, NATO zareagowałoby bronią jądrową. mogło doprowadzić do pełnej wymiany nuklearnej. Jednocześnie „Masywny odwet” pozwolił członkom Sojuszu skoncentrować swoją energię na wzroście gospodarczym, a nie na utrzymywaniu dużych armii konwencjonalnych. Sojusz poczynił także pierwsze kroki w kierunku politycznej i wojskowej roli. Od momentu powstania Sojuszu, w szczególności mniejsi członkowie Sojuszu opowiadali się za większą współpracą pozamilitarną, a kryzys sueski jesienią 1956 roku obnażył brak konsultacji politycznych, które dzieliły niektórych członków. Ponadto wystrzelenie przez Związek Radziecki satelity Sputnik w 1956 r. zszokowało aliantów do większej współpracy naukowej. Raport przedstawiony Radzie Północnoatlantyckiej przez ministrów spraw zagranicznych Norwegii, Włoch i Kanady – „Trzech Mędrców” – zalecał bardziej zdecydowane konsultacje i współpracę naukową w ramach Sojuszu, a wnioski z raportu doprowadziły: między innymi, do ustanowienia Programu Naukowego NATO.


Najczesciej czytane

  1. 1 Zwolennicy brexitu proponują zwrot wymiarów imperialnych w raporcie o zmniejszeniu „czerwonej taśmy”
  2. 2 Cheerleaderki, które pozwoliły Borisowi Johnsonowi ujść na sucho
  3. 3 Zamówienie Amazon pokazuje, jak wszyscy płacimy cenę za Brexit
  1. 4 Dlaczego Remainers tak ucichło?
  2. 5 PMQs: Ian Blackford zrzuca bombę prawdy w związku z pobrexitową umową handlową z Australią
  3. 6 Dlaczego zwolennicy Brexitu nie lubią już rozmawiać o Brexicie?
  4. 7 Jak Metoda Kominsky'ego radzi sobie ze starzeniem się
  5. 8 Kryzys na polach z nie zerwanymi owocami pokazuje, że Brexit jest zgniły
  6. 9 Kiedy Eton zmierzył się z drużyną górników w piłce nożnej
  7. 10 polityków powinno głosować nad australijską umową handlową po Brexicie, mówi Nicola Sturgeon

Partia ma obecnie 23 z 200 mandatów w parlamencie. Napięcia z Rosją wzrosły, gdy w lutym w Jekabpils łotewscy nacjonaliści zniszczyli w mieście Jekabpils pomnik poświęcony żołnierzom radzieckim podczas II wojny światowej.

Polska
Ultrakonserwatywna partia Prawo i Sprawiedliwość jest u władzy od 2015 roku i uczyniła Polskę jednym z „niezgrabnych oddziałów” narodów w UE.

Szczególne kontrowersje wzbudziły jej starania o zwiększenie kontroli politycznej nad sądownictwem – protestujący wyszli na ulice, a UE twierdziła, że ​​demokracja w Polsce słabnie. Podobne oskarżenia padły pod adresem rządu podważającego media. W styczniu kraj wprowadził prawie całkowity zakaz aborcji.

W zeszłym roku kraj ten zablokował unijny projekt ustawy Covid o odzyskanie środków za klauzule grożące karami finansowymi dla krajów uchwalających antydemokratyczne ustawodawstwo, mimo że Polska miała wówczas jeden z najgorszych wskaźników infekcji w Europie.

Rumunia
Premier Florin Citu poparł ostatnio bardzo oczerniany program szczepień UE, mówiąc, że doszłoby do „chaosu”, gdyby państwa członkowskie były odpowiedzialne za własne zamówienia. Zastąpił Ludovica Orbana, który podał się do dymisji po gorszych niż oczekiwano wynikach wyborów w zeszłym roku. Sojusz na rzecz Jedności Rumunów – partia skrajnie prawicowa – oszołomił ekspertów, gdy zdobył 9% głosów i stał się czwartą co do wielkości partią w parlamencie.

Partia opowiada się za „rodziną, ojczyzną, wiarą i wolnością” i prowadzi kampanię na rzecz zjednoczenia z Mołdawią oraz sprzeciwu wobec postępowej polityki i dalszej integracji europejskiej.

Słowacja
Słowacja odnotowała jeden z najgorszych wskaźników śmiertelności z powodu Covid, mimo że jako pierwsza zamknęła swoje granice i wprowadziła noszenie masek. W odpowiedzi premier Igor Matović szukał dostaw rosyjskiej szczepionki Sputnik V – doprowadzając Brukselę do szału. Rozmowy załamały się po tym, jak młodszy koalicjant wycofał swoje poparcie dla planu.

Kraj doświadczył problemów wizerunkowych i kryzysu politycznego po strzelaninie do młodego dziennikarza i jego narzeczonej w 2018 roku w ich domu w zachodniej Słowacji. Morderstwa rzuciły światło na rzekomą korupcję i doprowadziły do ​​dymisji premiera i jego gabinetu.

Ukraina
Kraj walczy o przywrócenie stabilności gospodarczej i politycznej od czasu wydarzeń, które rozpoczęły się protestami Euromaiden w 2013 roku oraz podziałem etnicznym i śmiertelnym konfliktem z siłami wspieranymi przez Rosję.

Kijów lobbuje w Brukseli, by zrobiła, co w jego mocy, by zatrzymać kontrowersyjny gazociąg Nord Stream 2 (NS2) z Rosji do Niemiec, który ominąłby lukratywne szlaki gazu ziemnego przez jego własne ziemie. Ukraińcy uważają, że NS2 jest częścią szerszej rosyjskiej strategii skierowanej przeciwko nim.

Litwa
Jako europejski hotspot dla firm fintech, był również szczególnie aktywny w próbach przyciągnięcia brytyjskich firm, które chcą utrzymać europejskie powiązania po Brexicie.

Litwa, będąca również członkiem NATO, dołączyła do kilku innych państw w regionie, ignorując szczyt państw Europy Wschodniej „17+1” prezydenta Chin Xi Kinpinga, a niedawno zakazała chińskiego sprzętu skanującego ze względów bezpieczeństwa narodowego.

Zostań kibicem

Nowy Europejczyk jest dumny ze swojego dziennikarstwa i mamy nadzieję, że ty też jesteś z tego dumny. Wierzymy, że nasz głos jest ważny – zarówno w reprezentowaniu perspektywy prounijnej, jak i w zrównoważeniu skrajności prawicowych większości brytyjskiej prasy krajowej. Jeśli cenisz to, co robimy, możesz nam pomóc, dopłacając do kosztów naszego dziennikarstwa.


Polityka pamięci historycznej w Europie Wschodniej

Podczas seminarium odbędzie się dyskusja z autorami niedawno opublikowanego internetowego wydania specjalnego Polityka i społeczeństwa wschodnioeuropejskie, pt. „Obieg, warunki, roszczenia. Badanie polityki pamięci historycznej w Europie Wschodniej”.” (Aby pobrać kopię pełnego wydania, patrz poniżej).

Uwaga: Wydarzenie wymaga rejestracji. Kliknij tutaj, aby się zarejestrować.

___________________________________

Uwagi wstępne

Félix Krawatzek, starszy pracownik naukowy, członek stowarzyszony ZOiS Berlin, Nuffield College, Uniwersytet Oksfordzki

George Soroka, wykładowca rządu i zastępca dyrektora studiów licencjackich Redaktor CES Seria Otwartego Forum & Lokalny podmiot stowarzyszony, Uniwersytet Harvarda

Prezentacje autorskie (7-10 minut każdy)

Susan Divald, doktor habilitowany w dziedzinie polityki, Uniwersytet Oksfordzki

Olga Davydova-Minguet, post-dok w dziedzinie migracji i etniczności, Uniwersytet Wschodniej Finlandii

Félix Krawatzek, starszy pracownik naukowy, członek stowarzyszony ZOiS Berlin, Nuffield College, Uniwersytet Oksfordzki

Dyskusja i pytania i odpowiedzi (10 minut)

Przerwij/rozciągnij powiększenie (5 minut)

Prezentacje autorskie (7-10 minut każdy)

Nikolay Koposov, profesor wizytujący, Uniwersytet Emory

George Soroka, wykładowca rządu i zastępca dyrektora studiów licencjackich Redaktor Seria Otwartego Forum CES & Lokalny podmiot stowarzyszony, Uniwersytet Harvarda

Uwagi końcowe

Krzysztof Jasiewicz, Ames Professor of Sociology, Washington and Lee University Współredaktor czasopisma East European Politics and Societies and Cultures (EEPS)

O

Zobacz więcej tutaj

W całej Europie Wschodniej sposób, w jaki zapamiętuje się przeszłość, stał się kluczowym czynnikiem dla zrozumienia współczesnych wydarzeń politycznych w obrębie państw i między nimi. We wstępie najpierw przedstawiamy artykuły, które stanowią część tej specjalnej sekcji, poprzez omówienie różnych metod stosowanych przez autorów w celu zademonstrowania potencjalnych sposobów badania pamięci zbiorowej. Następnie określamy regionalne cechy polityki mnemonicznej Europy Wschodniej i przyczyny ich często konfliktowego charakteru. Następnie rozważamy trzy obszary tematyczne, które sytuują indywidualne wkłady do tej specjalnej sekcji w ramach szerszej debaty naukowej. Najpierw badamy instytucjonalne i strukturalne uwarunkowania, które kształtują obieg pamięci i prowadzą do konfliktowych konstelacji pamięci, po drugie, dyskutujemy, w jaki sposób różne typy reżimów i reguły kulturowe wpływają na kadrowanie epizodów historycznych, zwracając uwagę na ponadnarodową integrację i rolę technologii. zmiana po trzecie, rozważamy różne typy aktorów, które kształtują teraźniejszość przywoływania przeszłości, w tym elity polityczne, ruchy społeczne i ogół społeczeństwa. Kończymy identyfikując kilka obiecujących ścieżek dalszych badań.


Postawy wobec integracji europejskiej w Donbasie: przeciwstawienie się mitowi regionu ‘prorosyjskiego’

19 maja 2016: Obchody Dnia Europy w ukraińskim mieście Pokrovsk w obwodzie donieckim. Dzieci trzymają flagę Unii Europejskiej.

Podczas gdy najbardziej na wschód wysunięty region Ukrainy, składający się z obwodów donieckiego i ługańskiego (obecnie rozdarty wojną w następstwie rosyjskiej agresji hybrydowej), zyskał reputację jednego z najbardziej eurosceptycznych obszarów w kraju, jego antyunijne nastawienie nie powinno być brane za pewnik. . Dane zebrane przez Centrum Zrównoważonego Pokoju i Rozwoju Demokratycznego (SeeD) sugerują, że w ciągu ostatnich kilku lat nastąpiły ważne zmiany i fluktuacje. Na podstawie badań z 2018 i 2019 r. w tym artykule omówiono dwa ważne ustalenia. [1] Na przykład obecnie jest jasne, że część mieszkańców Donbasu nie postrzega wyboru między UE a Euroazjatycką Unią Gospodarczą (EAEU) jako wzajemnie wykluczające się. Jednocześnie dane ujawniły, że te wybory polityczne lokalnej ludności mogą się radykalnie zmienić w bardzo krótkim czasie.

Tradycyjnie ukraińscy ankieterzy podzielili respondentów na trzy odrębne grupy. Należą do nich osoby popierające integrację z UE, zwolenników ściślejszej integracji z Rosją oraz obóz neutralny. Ta trzecia grupa uważa, że ​​Ukraina powinna być samowystarczalna i podążać własną drogą. Mimo to dane SCORE wykazały, że te kategorie nie wykluczają się wzajemnie. W rzeczywistości są ludzie, którzy są otwarci na przystąpienie Ukrainy do któregokolwiek związku. Choć grupa ta nie jest bardzo liczna, jej obecność jest ważnym czynnikiem, który należy wziąć pod uwagę podczas dyskusji o kraju.

Bazując na ich poparciu dla członkostwa w UE i EUG, dane SCORE pogrupowały respondentów w pięć kategorii. Należą do nich zwolennicy przystąpienia do obu związków, zwolennicy integracji z UE, zwolennicy przystąpienia do EUG, respondenci, którzy nie popierają żadnej z unii oraz osoby, które odmówiły odpowiedzi na pytania.

Jak widać z pierwszego wykresu, największą grupę stanowią zwolennicy EUG. Stanowi to jednak tylko 30 proc. respondentów. Około 22 proc. uczestników popiera integrację europejską, a podobna liczba nie popiera członkostwa Ukrainy w żadnej z organizacji. Zwolennicy przejścia na członkostwo w którymś ze związków stanowią 11% respondentów. Wreszcie 16 proc. nie udzieliło odpowiedzi na te pytania.

Indeks spójności społecznej i pojednania (SCORE) został opracowany w ramach partnerstwa między UNDP-ACT a Centrum Zrównoważonego Pokoju i Rozwoju Demokratycznego (SeeD)

Co wiemy o osobach należących do każdej grupy? Ogólnie rzecz biorąc, podczas gdy kobiety i osoby starsze częściej popierają EUG, osoby młodsze i bogatsze są bardziej proeuropejskie.

Poza tym dane dostarczają wielu interesujących spostrzeżeń. Grupa „oba związki” jest pod wieloma względami podobna do grupy „tylko UE”. Na przykład te dwie grupy wyraziły najwyższe zaufanie do instytucji państwa ukraińskiego (prezydenta, Rady Najwyższej, Gabinetu Ministrów, policji itp.). [2] Czują się również najbezpieczniej osobiście i swobodniej wyrażać swoje poglądy polityczne w porównaniu z pozostałymi dwiema grupami. Co ciekawe, grupa „oba związki” jest wyraźnie bliższa grupom „EAEU only” i „ani union” (choć nie identycznym z nimi w postawie), jeśli chodzi o potencjalnie „specjalny status” okupowanych terytoriów Donbasu. W niniejszym badaniu o znaczeniu „statusu specjalnego” zdecydował respondent.

Natomiast grupa „tylko EUG” ma najniższy poziom zaufania do ukraińskich instytucji państwowych. Respondenci ci mają również najniższe poczucie bezpieczeństwa osobistego i politycznego. Innymi słowy, czują się bezbronni w państwie ukraińskim. Jeśli ta grupa ma zostać zakwaterowana w przyszłej Ukrainie zorientowanej na UE, należy zająć się tą kwestią. Instytucje, które ta grupa uważa za najbardziej niewiarygodne, to instytucje odpowiedzialne za wymierzanie sprawiedliwości, takie jak policja, sądy i Gabinet Ministrów.

Ponadto preferencje dotyczące polityki zagranicznej mieszkańców regionu często ulegają zmianie. „Wykres drugi” pokazuje opinie czterech grup w stanie w 2018 i 2019 roku, a także jak zmieniła się popularność tych poglądów w ciągu tych dwóch lat. Wyniki jasno pokazują, że postawy ludzi zmieniają się w czasie, a członkowie wszystkich grup są w stanie zmienić swoje preferencje geopolityczne. Może to nawet doprowadzić do tak drastycznych zmian, jak zostanie zwolennikiem UE lub EUG po uprzednim wsparciu innej organizacji.

Wykres drugi. Orientacja polityki zagranicznej w Donbasie: zmiana nastroju (2018 (po lewej) vs 2019 (po prawej))

Indeks spójności społecznej i pojednania (SCORE) został opracowany w ramach partnerstwa między UNDP-ACT a Centrum Zrównoważonego Pokoju i Rozwoju Demokratycznego (SeeD)

Chociaż trudno jest w pełni zrozumieć złożone czynniki stojące za tymi wynikami, dane jasno pokazują, że preferencje ludzi mogą ulec zmianie. Pokazuje również, że preferencje geopolityczne ludności są zmienne i zależą od okoliczności, a nie od sztywnych przekonań politycznych. Ogólnie poparcie dla UE wzrosło o 6,4 proc. w 2019 r. do 36 proc. respondentów. Jednocześnie poparcie dla EUG spadło o 4,9 proc. do 44 proc.

W praktyce wyniki wskazują, że możliwy jest powrót do bardziej prorosyjskich nastrojów w regionie. Wydaje się jednak, że jest mało prawdopodobne, aby integracja europejska stała się kwestią dzielącą społeczność lokalną na terytoriach kontrolowanych przez rząd. Pozostanie to prawdą tak długo, jak długo rząd będzie właściwie omawiał konsekwencje integracji z mieszkańcami.

Kateryna Zarembo jest adiunktem w Centrum Nowej Europy (Kijów, Ukraina) i starszym wykładowcą na Narodowym Uniwersytecie “Akademia Kijowsko-Mohylańska” (Ukraina).

Oksana Łemiszka jest współpracownikiem w Centrum Zrównoważonego Pokoju i Rozwoju Demokratycznego, badaczem mediów i kultury.

Christoforos Pissarides jest analitykiem danych, częścią zespołu Data Center of Sustainable Peace and Democratic Development, obecnie mieszkającym na Cyprze.

Aleksander Gość jest ekspertem ds. spójności społecznej w Centrum Zrównoważonego Pokoju i Rozwoju Demokratycznego, który bada zachowania społeczne i polityczne obywateli w kontekście konfliktów, w tym na Ukrainie, w Sudanie Południowym, na Cyprze i w Afganistanie.

Więcej analiz na temat postaw wobec integracji europejskiej wśród ludności obwodów donieckiego i ługańskiego można znaleźć w dokumencie dyskusyjnym „Europejski Donbas: jak rozmawiać o integracji europejskiej w regionach donieckim i ługańskim”. Niniejsze badanie zostało opracowane przez Centrum Nowej Europy i było wspierane przez Przedstawicielstwo Fundacji Friedricha Eberta na Ukrainie oraz Centrum Zrównoważonego Pokoju i Rozwoju Demokratycznego (SeeD).

[1] Dane o kontrolowanych przez rząd obszarach obwodów donieckiego i ługańskiego zostały zebrane w 2018 i 2019 roku. Badanie GCA dla obwodów donieckiego i ługańskiego zostało przeprowadzone przez firmę badawczą Kantar Ukraine i opierało się na danych o populacji z 2018 roku. dane zawierają informacje o wieku uczestników, płci i rodzaju miejscowości, w której mieszkają w każdym obwodzie. Próba 3325 respondentów (70 proc. w obwodzie donieckim i 30 proc. w obwodzie ługańskim) w 311 miejscowościach została zebrana metodą wywiadu osobistego wspomaganego komputerowo (CAPI). Wywiady zostały przeprowadzone od 16 września do 10 listopada 2019 roku.

„SCORE Eastern Ukraine 2018”, znany również jako „UN SCORE for Eastern Ukraine (USE)”, został ukończony we współpracy z IoM, SeeD, UNDP i UNICEF. Został on oparty na badaniu 5344 wywiadów bezpośrednich z mieszkańcami pięciu obwodów na wschodzie Ukrainy (1407 w obwodzie ługańskim i 2127 w obwodzie donieckim, dodatkowo 600 wywiadów w obwodzie zaporoskim, 610 w obwodzie dniepropietrowskim i 600 w obwodzie charkowskim). Zawierał również „próbkę wspomagającą” dla linii kontaktowej w obwodach donieckim i ługańskim. Na linii kontaktowej przeprowadzono dodatkowo 700 wywiadów z respondentami.

[2] Zamiast obiektywnie wysokich lub niskich wyników, użycie „wysokiego” i „niskiego” wskazuje tutaj poziom wsparcia w jednej grupie w porównaniu z innymi.

Drodzy Czytelnicy - Nowa Europa Wschodnia jest publikacją non-profit, która od 2011 roku jest publikowana w Internecie i w druku. Naszą misją jest kształtowanie debaty, pogłębianie zrozumienia i pogłębianie dialogu wokół problemów stojących przed państwami, które kiedyś były częścią Związku Radzieckiego. Unii lub pod jej wpływem. Ale tę misję możemy osiągnąć tylko dzięki wsparciu naszych darczyńców. Jeśli doceniasz naszą pracę, rozważ przekazanie darowizny.


Nieliberalna rewolucja w Europie Wschodniej

W 1991 roku, kiedy Zachód był zajęty świętowaniem swojego zwycięstwa w zimnej wojnie i widocznego rozprzestrzeniania się liberalnej demokracji na wszystkie zakątki świata, politolog Samuel Huntington ostrzegał przed nadmiernym optymizmem. W artykule dla Dziennik Demokracji zatytułowany „Trzecia fala demokracji”, Huntington zwrócił uwagę, że po dwóch poprzednich falach demokratyzacji, od lat 20. XIX wieku do lat 20. XX wieku i od 1945 do lat 60., nastąpiły „fale odwrotne”, w których „zastąpiono systemy demokratyczne”. . . przez historycznie nowe formy autorytarnych rządów”. Zasugerował, że trzecia fala odwrócona byłaby możliwa, gdyby nowe autorytarne wielkie mocarstwa mogły wykazać trwałą żywotność niedemokratycznych rządów lub „jeśli ludzie na całym świecie przyjdą zobaczyć Stany Zjednoczone”, długo latarnię demokracji, „jako zanikające mocarstwo nękane przez stagnację polityczną, niewydolność gospodarczą i chaos społeczny”.

Huntington zmarł w 2008 roku, ale gdyby żył, prawdopodobnie byłby zaskoczony, widząc, że liberalna demokracja jest obecnie zagrożona nie tylko w krajach, które przeszły demokratyczne przemiany w ostatnich dziesięcioleciach, takich jak Brazylia i Turcja, ale także w krajach zachodnich. większości ustabilizowanych demokracji. Tymczasem autorytaryzm ponownie pojawił się w Rosji i wzmocnił się w Chinach, a zagraniczna awanturnictwo i wewnętrzna polaryzacja polityczna dramatycznie zniszczyły globalne wpływy i prestiż Stanów Zjednoczonych.

Być może najbardziej niepokojącym wydarzeniem była zmiana serca w Europie Wschodniej. Dwoje dzieci z plakatu postkomunistycznej demokratyzacji w regionie, Węgry i Polska, widziało konserwatywnych populistów, którzy wygrywali wyborcze, demonizując opozycję polityczną, robiąc kozły ofiarne z mniejszości i podważając liberalne mechanizmy kontroli i równowagi. Inne kraje w regionie, w tym Czechy i Rumunia, wydają się podążać w ich ślady. W przemówieniu w 2014 roku jeden z nowych populistów, węgierski premier Viktor Orban, nakreślił swoje stanowisko w sprawie liberalizmu: „Demokracja niekoniecznie jest liberalna. Tylko dlatego, że coś nie jest liberalne, wciąż może być demokracją”. Aby utrzymać globalną konkurencyjność, dodał: „musimy porzucić liberalne metody i zasady organizowania społeczeństwa”. Chociaż Orbán rządzi małym krajem, ruch, który reprezentuje, ma globalne znaczenie. Na Zachodzie, gdzie wola ludu pozostaje głównym źródłem politycznej legitymizacji, jego styl nieliberalnej demokracji będzie prawdopodobnie główną alternatywą dla liberalizmu w nadchodzących dziesięcioleciach.

Dlaczego demokracja najbardziej otwarcie wypowiedziała wojnę liberalizmowi w Europie Wschodniej? Odpowiedź tkwi w osobliwym charakterze rewolucji 1989 roku, kiedy państwa Europy Wschodniej uwolniły się od imperium sowieckiego. W przeciwieństwie do poprzednich rewolucji, te z 1989 r. dotyczyły nie utopii, ale idei normalności – czyli rewolucjoniści wyrazili chęć prowadzenia normalnego życia, które jest już dostępne dla ludzi w Europie Zachodniej. Po upadku muru berlińskiego najbardziej wykształceni i liberalni Europejczycy z Europy Wschodniej jako pierwsi opuścili swoje kraje, wywołując poważne kryzysy demograficzne i tożsamościowe w regionie. A gdy krajowe okręgi wyborcze liberalnej demokracji emigrowały na Zachód, aktorzy międzynarodowi, tacy jak UE i Stany Zjednoczone, stali się twarzą liberalizmu w Europie Wschodniej, tak jak słabły ich własne wpływy. To przygotowało grunt pod nacjonalistyczny bunt przeciwko dzisiejszemu liberalizmowi zagarniającemu ten region.

SIŁA LUDZI

Wielu uważa, że ​​wzrost populizmu w Europie Wschodniej jest trudny do wytłumaczenia. Po tym, jak polskie populistyczne Prawo i Sprawiedliwość (znane pod polskim skrótem PiS) zdobyło większość parlamentarną w 2015 roku, Adam Michnik, jedna z ikon liberałów w kraju, lamentował: „Czasami piękna kobieta traci rozum i idzie do łóżka z draniem ”. Populistyczne zwycięstwa nie są jednak mistyfikacją jednorazową, ale świadomym i powtarzanym wyborem: prawicowa populistyczna partia Fidesz wygrała dwa kolejne wybory parlamentarne na Węgrzech, a w sondażach PiS utrzymuje ogromną przewagę nad rywalami. Wydaje się, że Europa Wschodnia zamierza poślubić tego drania.

Niektóre populistyczne sukcesy można przypisać kłopotom gospodarczym: Orbán został wybrany w 2010 roku, po tym jak w 2009 roku gospodarka Węgier skurczyła się o 6,6 proc. Ale podobne kłopoty nie mogą wyjaśnić, dlaczego Czechy, które mają jedną z najniższych stóp bezrobocia w Europie, głosowały za mnóstwo populistycznych partii w zeszłorocznych wyborach parlamentarnych lub dlaczego nietolerancja rośnie w gospodarczo odnoszącej sukcesy Słowacji. Polska to najbardziej zagadkowy przypadek. W latach 2007–2017 kraj ten miał najszybciej rozwijającą się gospodarkę w Europie, aw ostatnich latach poprawiła się mobilność społeczna. Badania polskiego socjologa Macieja Gduli wykazały, że postawy polityczne Polaków nie zależą od tego, czy indywidualnie skorzystali na transformacji postkomunistycznej. W bazie partii rządzącej znajduje się wielu zadowolonych ze swojego życia i mających udział w dobrobycie swojego kraju.

Szczegóły populistycznego zwrotu w Europie Wschodniej różnią się w zależności od kraju, podobnie jak charakter i polityka poszczególnych populistycznych rządów. Na Węgrzech Fidesz wykorzystał swoją konstytucyjną większość do przerobienia reguł gry: majstrowanie przez Orbana przy krajowym systemie wyborczym zmieniło jego „wielość w superwiększość”, jak to określił socjolog Kim Lane Scheppele. Corruption, moreover, is pervasive. In a March 2017 article for Atlantycki, the writer David Frum quoted an anonymous observer who said of Fidesz’s system: “The benefit of controlling a modern state is less the power to persecute the innocent, more the power to protect the guilty.”

Poland’s government has also sought to dismantle checks and balances, especially through its changes to the constitutional court. In contrast to the Hungarian government, however, it is basically clean when it comes to corruption. Its policies are centered less on controlling the economy or creating a loyal middle class and more on the moral reeducation of the nation. The Polish government has tried to rewrite history, most notably through a recent law making it illegal to blame Poland for the Holocaust. In the Czech Republic, meanwhile, Prime Minister Andrej Babis led his party to victory last year by promising to run the state like a company.

Yet beneath these differences lie telling commonalities. Across eastern Europe, a new illiberal consensus is emerging, marked by xenophobic nationalism and supported, somewhat unexpectedly, by young people who came of age after the demise of communism. If the liberals who dominated in the 1990s were preoccupied with the rights of ethnic, religious, and sexual minorities, this new consensus is about the rights of the majority.

Wherever they take power, conservative populists use the government to deepen cultural and political polarization and champion what the American historian Richard Hofstadter termed “the paranoid style” in politics. This style traffics heavily in conspiracy theories, such as the belief, shared by many PiS voters, that the 2010 plane crash that killed President Lech Kaczynski—the brother of the PiS leader Jaroslaw Kaczysnki—was the product of an assassination rather than an accident. This paranoia also surfaces in Fidesz’s assertions that Brussels, aided by the Hungarian-born billionaire George Soros, secretly plans to flood Hungary with migrants.

Eastern Europe’s populists also deploy a similar political vocabulary, casting themselves as the authentic voice of the nation against its internal and external enemies. As the political scientist Jan-Werner Müller has argued, “Populists claim that they and they alone represent the people,” a claim that is not empirical but “always distinctly moral.” Fidesz and PiS do not pretend to stand for all Hungarians or all Poles, but they do insist that they stand for all true Hungarians and all true Poles. They transform democracy from an instrument of inclusion into one of exclusion, delegitimizing nonmajoritarian institutions by casting them as obstacles to the will of the people.

Another common feature of eastern European populism is a Janus-faced attitude toward the EU. According to the latest Eurobarometer polls, eastern Europeans are among the most pro-EU publics on the continent, yet they vote for some of the most Euroskeptical governments. These governments, in turn, use Brussels as a rhetorical punching bag while benefiting from its financial largess. The Hungarian economy grew by 4.6 percent between 2006 and 2015, yet a study by KPMG and the Hungarian economic research firm GKI estimated that without EU funds, it would have shrunk by 1.8 percent. And Poland is the continent’s biggest recipient of money from the European Structural and Investment Funds, which promote economic development in the EU’s less developed countries.

Support for illiberal populism has been growing across the continent for years now, but understanding its outsize appeal in eastern Europe requires rethinking the history of the region in the decades since the end of communism. It is the legacy of the 1989 revolutions, combined with the more recent shocks delivered by the decline of U.S. power and the crisis of the EU, that set in motion the populist explosion of today.

LIBERTY, FRATERNITY, NORMALITY

Although eastern European populism was already on the rise by the beginning of the current decade, the refugee crisis of 2015–16 made it the dominant political force in the region. Opinion polls indicate that the vast majority of eastern Europeans are wary of migrants and refugees. A September 2017 study by Ipsos revealed that only five percent of Hungarians and 15 percent of Poles believe that immigration has had a positive impact on their country and that 67 percent of Hungarians and 51 percent of Poles think their countries’ borders should be closed to refugees entirely.

During the refugee crisis, images of migrants streaming into Europe sparked a demographic panic across eastern Europe, where people began to imagine that their national cultures were under the threat of vanishing. The region today is made up of small, aging, ethnically homogeneous societies—for example, only 1.6 percent of those living in Poland were born outside the country, and only 0.1 percent are Muslim. In fact, cultural and ethnic diversity, rather than wealth, is the primary difference between eastern and western Europe today. Compare Austria and Hungary, neighboring countries of similar size that were once unified under the Habsburg empire. Foreign citizens make up a little under two percent of the Hungarian population in Austria, they make up 15 percent. Only six percent of Hungarians are foreign-born, and these are overwhelmingly ethnic Hungarian immigrants from Romania. In Austria, the equivalent figure is 16 percent. In the eastern European political imagination, cultural and ethnic diversity are seen as an existential threat, and opposition to this threat forms the core of the new illiberalism.

Some of this fear of diversity may be rooted in historical traumas, such as the disintegration of the multicultural Habsburg empire after World War I and the Soviet occupation of eastern Europe after World War II. But the political shock of the refugee crisis cannot be explained by the region’s history alone. Rather, eastern Europeans realized during the course of the refugee crisis that they were facing a new global revolution. This was not a revolution of the masses but one of migrants it was inspired not by ideological visions of the future but by images of real life on the other side of a border. If globalization has made the world a village, it has also subjected it to the tyranny of global comparisons. These days, people in the poorer parts of the world rarely compare their lives with those of their neighbors they compare them instead with those of the most prosperous inhabitants of the planet, whose wealth is on full display thanks to the global diffusion of communications technologies. The French liberal philosopher Raymond Aron was right when he observed, five decades ago, that “with humanity on the way to unification, inequality between peoples takes on the significance that inequality between classes once had.” If you are a poor person in Africa who seeks an economically secure life for your children, the best you can do for them is to make sure they are born in a rich country, such as Denmark, Germany, or Sweden—or, failing that, the Czech Republic or Poland. Change increasingly means changing your country, not your government. And eastern Europeans have felt threatened by this revolution.

The great irony is that although eastern Europe today is reacting with panic to mass migration, the revolutions of 1989 were the first in which the desire to exit one’s country, rather than to gain a greater voice within it, was the primary agent of change. After the fall of the Berlin Wall, many in the former communist bloc expressed their wish for change by immigrating to the West rather than staying home to participate in democratic politics. In 1989, eastern Europeans were not dreaming of a perfect world they were dreaming of a normal life in a normal country. If there was a utopia shared by both the left and the right during the region’s postcommunist transition, it was the utopia of normality. Experiments were forbidden. In 1990, Czech Finance Minister Vaclav Klaus (who later became prime minister and then president) said of finding a middle ground between capitalism and socialism, “The third way is the fastest way to the Third World.” Eastern Europeans dreamed that European unification would proceed along the same lines as German reunification, and in the early 1990s, many Czechs, Hungarians, and Poles envied the East Germans, who were issued German passports overnight and could spend the deutsche mark immediately.

Revolutions as a rule cause major demographic disruptions. When the French Revolution broke out, many of its opponents ran away. When the Bolsheviks took power in Russia, millions of Russians fled. But in those cases, it was the defeated, the enemies of the revolution, who saw their futures as being outside their own country. After the 1989 revolutions, by contrast, it was those most eager to live in the West, those most impatient to see their countries change, who were the first to leave. For many liberal-minded eastern Europeans, a mistrust of nationalist loyalties and the prospect of joining the modern world made emigration a logical and legitimate choice.

As a result, the revolutions of 1989 had the perverse effect of accelerating population decline in the newly liberated countries of eastern Europe. From 1989 to 2017, Latvia lost 27 percent of its population, Lithuania 23 percent, and Bulgaria almost 21 percent. Hungary lost nearly three percent of its population in just the last ten years. And in 2016, around one million Poles were living in the United Kingdom alone. This emigration of the young and talented was occurring in countries that already had aging populations and low birthrates. Together, these trends set the stage for a demographic panic.

It is thus both emigration and the fear of immigration that best explain the rise of populism in eastern Europe. The success of nationalist populism, which feeds off a sense that a country’s identity is under threat, is the outcome of the mass exodus of young people from the region combined with the prospect of large-scale immigration, which together set demographic alarm bells ringing. Moving to the West was equivalent to rising in social status, and as a result, the eastern Europeans who stayed in their own countries started feeling like losers who had been left behind. In countries where most young people dream of leaving, success back home is devalued.

In recent years, a rising desire for self-assertion has also caused eastern Europeans to chafe at taking orders from Brussels. Although during the 1990s, the region’s politicians, eager to join NATO and the EU, had been willing to follow the liberal playbook, today, they wish to assert their full rights as members of the European club. Eastern Europe’s integration into the EU mirrors at a national level the experience of integration familiar from the stories of immigrants around the world. First-generation immigrants wish to gain acceptance by internalizing the values of their host country second-generation immigrants, born in the new country, fear being treated as second-class citizens and often rediscover an interest in the traditions and values of their parents’ culture. Something similar happened to eastern European societies after joining the EU. Many people in those countries used to view Brussels’ interference in their domestic politics as benevolent. Over time, they have started to see it as an intolerable affront to their nations’ sovereignty.

THE RETURN OF GEOPOLITICS

The final ingredient in eastern Europe’s illiberal turn is the deep current of geopolitical insecurity that has always afflicted the region. In 1946, the Hungarian intellectual Istvan Bibo published a pamphlet called The Misery of the Small States of Eastern Europe. In it, he argued that democracy in the region would always be held hostage to the lingering effects of historical traumas, most of them related to eastern European states’ history of domination by outside powers. Poland, for instance, ceased to exist as an independent state following its partition by Austria, Prussia, and Russia in the late eighteenth century Hungary, meanwhile, saw a nationalist revolution crushed in 1849, before losing more than two-thirds of its territory and one-half of its population in the 1920 Treaty of Trianon.

Not only did these historical traumas make eastern European societies fear and resent external powers they also, Bibo argued, secured these countries in the belief that “the advance of freedom threatens the national cause.” They have learned to be suspicious of any cosmopolitan ideology that crosses their borders, whether it be the universalism of the Catholic Church, the liberalism of the late Habsburg empire, or Marxist internationalism. The Czech writer and dissident Milan Kundera captured this sense of insecurity well when he defined a small nation as “one whose very existence may be put in question at any moment.” A citizen of a large country takes his nation’s survival for granted. “His anthems speak only of grandeur and eternity. The Polish anthem however, starts with the verse: ‘Poland has not yet perished.’”

If one effect of eastern Europe’s post-1989 emigration was to kick-start the demographic panic that would later take full form during the refugee crisis, another, equally important effect was to deprive countries in the region of the citizens who were most likely to become domestic defenders of liberal democracy. As a result, liberal democracy in eastern Europe came to rely more and more on the support of external actors such as the EU and the United States, which over time came to be seen as the real constraints on the power of majorities in the region. Bucharest’s desire to join the EU, for instance, was primarily responsible for its decision to resolve a long-running dispute with Hungary about the rights of ethnic Hungarians in Romania. And the EU’s eligibility rules, known as the Copenhagen criteria, make legal protections for minorities a precondition for membership in the union.

The central role of the EU and the United States in consolidating eastern Europe’s liberal democracies meant that those democracies remained safe only so long as the dominance of Brussels and Washington in Europe was unquestioned. Yet over the last decade, the geopolitical situation has changed. The United States had already been hobbled by expensive foreign wars and the financial crisis before the election of Donald Trump as its president raised serious questions about Washington’s commitment to its allies. In Europe, meanwhile, the consecutive shocks of the debt crisis, the refugee crisis, and Brexit have called the future of the EU itself into question. This came just as Russia, under the authoritarian government of President Vladimir Putin, was beginning to reassert itself as a regional power, seizing Crimea from Ukraine in 2014 and backing a secessionist insurgency in the country’s east.

Huntington predicted in 1991 that a strong, nondemocratic Russia would pose problems for the liberal democracies of eastern Europe, and the rise of Putin’s Russia has in fact undermined them. For eastern European leaders such as Orban, already fed up with liberalism, Putin’s combination of authoritarian rule and anti-Western ideology has served as a model to emulate. For many Poles, the return of the Russian threat was one more argument to vote for an illiberal government that could protect the nation. In other eastern European countries, such as the Baltic states, Russia has simply acted as a spoiler by attempting to spread disinformation. Across the region, the return of geopolitical insecurity has contributed to the fading attractiveness of liberal democracy.

AN ILLIBERAL EUROPE?

Eastern European populism is a recent phenomenon, but it has deep roots in the region’s politics and is unlikely to go away anytime soon. “The worrying thing about Orban’s ‘illiberal democracy,’” according to the Hungarian-born Austrian journalist Paul Lendvai, is that “its end cannot be foreseen.” Indeed, illiberal democracy has become the new form of authoritarianism that Huntington warned about more than two decades ago. What makes it particularly dangerous is that it is an authoritarianism born within the framework of democracy itself.

The new populists are not fascists. They do not believe in the transformative power of violence, and they are not nearly as repressive as the fascists were. But they are indifferent to liberal checks and balances and do not see the need for constitutional constraints on the power of the majority—constraints that form a central part of EU law. The main challenge posed by eastern European populism is therefore not to the existence of democracy at the level of the nation but to the cohesion of the EU. As more countries in the region turn toward illiberalism, they will continue to come into conflict with Brussels and probe the limits of the EU’s power, as Poland has already done with its judicial reforms. Eventually, the risk is that the EU could disintegrate, and Europe could become a continent divided and unfree.


The United States and Central and Eastern Europe: Enduring Cooperation

For more than 20 years the United States and the countries of Central and Eastern Europe have worked together to build a Europe that is whole, free, and at peace. Today, we are advancing our common defense and security goals, promoting democracy and rule of law, and enhancing energy security and diversification.

Defense and Security Cooperation

In response to Russia’s illegal military intervention and attempted annexation of Ukrainian territory, the United States, along with our NATO allies, has undertaken a number of steps to reinforce our military presence across Central Europe and the Baltics. The United States has supported NATO efforts to reassure allies through an increased and persistent air, land, and sea presence. For example, the United States has augmented its contributions to NATO’s Baltic Air Policing Mission and the U.S.-Poland aviation detachment with additional fighter jets bolstered its maritime presence in the Black Sea and deployed company-sized units to Estonia, Latvia, Lithuania, and Poland for joint training and exercises. We will continue to look for ways to further expand these activities in Central Europe and the Baltics together with our NATO allies, including at the upcoming NATO summit in Wales in September 2014.

The long-term sustainment of our security cooperation is built upon the foundation of our security-sector assistance programs — Foreign Military Financing (FMF) and the International Military Education and Training (IMET) programs. In light of recent events, these programs have become even more important to help ensure coalition partners and partner foreign governments are equipped and trained to work toward common security goals. In that regard, both FMF and IMET help countries meet their NATO commitments, improve their interoperability, and build their expeditionary capacity.

Last year we marked the 20th anniversary of the U.S. National Guard’s State Partnership Program, which began with U.S. National Guard forces partnering with their counterparts in the Baltic states and today extends across almost all of Central and Eastern Europe. We attach great value to these enduring partnerships, which have enhanced mutual understanding between our forces and improved our ability to operate together in the field. As the program enters its third decade, we want to build on their success by working together with our European partners to extend the benefits of the State Partnership Program to additional countries in Africa, the Asia-Pacific, and elsewhere.

Promoting Democracy and the Rule of Law

The United States and its partners in Central and Eastern Europe are dedicated to promoting democracy and the rule of law, both within and outside the region. Through multilateral and bilateral programs, the United States is working with countries in the region to combat corruption and promote greater government transparency, accountability, and responsiveness. The United States and its European partners co-sponsor development projects in transitioning countries from Eastern Europe and Eurasia, including through the Community of Democracies and the Emerging Donors Challenge Fund. We also support the European Union’s long-term objectives of furthering the political association and deepening the economic integration of Eastern Partnership states of Armenia, Azerbaijan, Belarus, Georgia, Moldova, and Ukraine. A number of these countries have also joined multilateral efforts to assist democratization efforts in the Middle East and North Africa.


Trump Needs to Demilitarize His Rhetoric

Anti-Semitism in the U.S. is nothing new. Still, it’s shocking to hear coded language—whatever the intention—come from the top.

About the author: Julian E. Zelizer is a history and public-affairs professor at Princeton University. He is the author of the forthcoming book Burning Down the House: Newt Gingrich, the Fall of a Speaker, and the Rise of the New Republican Party.

Anti-Semitism reared its ugly head this Sabbath in the deadliest attack on Jews in American history. The 46-year-old Robert D. Bowers walked into Pittsburgh’s Tree of Life synagogue and opened fire on congregants as he yelled out, “All Jews must die!” Bowers is so far to the right and so addled by hatred that he has refused to support President Donald Trump on the grounds that he is “controlled by Jews.”

Speaking to reporters shortly after the shooting, Trump expressed his condolences and said, “You wouldn’t think this would be possible in this day and age, but we just don’t seem to learn from the past.”

But the president can’t really be so surprised. He has been warned repeatedly about the dangers of tolerating white nationalism even as he has borrowed language from anti-Semitic propaganda.

When the president has played in this sandbox for political purposes, he has been playing with fire. Although American Jews has never experienced the same level of virulent, state-sanctioned aggression as European Jews have, anti-Semitism has never been absent in this country. Like their analogues abroad, populist American leaders in the 19th century told their followers that Jewish bankers posed a threat to the security of hardworking Americans. Images of Jews with big noses and crooked faces were commonplace in political cartoons. When more than 1.7 million Eastern European Jews arrived in the country at the turn of the 20th century, they encountered nativist organizations that fought for federal restrictions on immigration.

In perhaps the most famous American anti-Semitic incident of the last century, a mob in 1915 stormed a Georgia prison to seize the Jewish businessman Leo Frank, who had been falsely accused of murdering a 13-year-old Christian girl. They lynched him.

The most famous American anti-Semite may have been the automobile giant Henry Ford, who published a newspaper in the 1920s, Kochana Niepodległa, that served as an outlet for anti-Semitic propaganda. Ford once wrote that there was a “Jewish plan to control the world, not by territorial acquisition, not by military aggression, not by governmental subjugation, but by control of the machinery of commerce and exchange.” A close second to Ford was the aviator Charles Lindbergh, the spokesman for the America First Committee, which opposed U.S. entry into World War II. Another contender was the wildly popular “radio priest” Father Charles Coughlin, who railed against “world Jewish domination.”

Anti-Semitism manifested itself at every level of society and across the country. In the South, the Ku Klux Klan also targeted Jews as it went after African Americans. Jews “procured” young women to “enhance their own monetary interests,” the Klan stated in the 1920s. In Dorchester, Massachusetts, Irish Catholic gangs in the 1940s roved the streets in “Jew Hunts” that culminated in physical assaults. Even as Jews started to break into certain industries, such as entertainment, in the 1930s and ’40s, they confronted tight restrictions that kept them out of law firms, medical professions, universities and colleges, fraternities, hotels, country clubs, and more. One hotel boasted in an advertisement, “No Hebrews or tubercular guests received.” Elite institutions of higher learning such as Harvard, Yale, Columbia, and Princeton imposed strict quotas on how many Jews they would admit. The application for Sarah Lawrence College asked, “Has your daughter been brought up to strict Sunday observance?” Like African Americans, Jews were subject to restrictive real-estate covenants that prevented “Hebrews” from living in particular neighborhoods.

Conditions improved after World War II. The horror of the Holocaust made overtly anti-Semitic ideas and policies unacceptable in mainstream U.S. society. The number of Americans who heard “criticism or talk against Jews,” according to the historian Leonard Dinnerstein, declined from 64 percent in 1946 to 12 percent in 1959.

Much of the Jewish community prospered, securing middle-class jobs across a number of industries and settling into the growing suburban communities of postwar America. Jewish synagogues and civic institutions sprouted up in almost every region of the country. Federal and state legislation outlawed residential and employment discrimination. The head of the Anti-Defamation League, Benjamin Epstein, called this era the “golden age” for American Jews. The Jewish community was elated when in 1965 Vatican II adopted a version of the “Nostra Aetate,” which rescinded the charge that Jews were responsible for the death of Jesus.

But anti-Semitism did not disappear from American life. Anti-Semitic rhetoric was intertwined with anti-communist rhetoric during the Cold War era. The Democratic Congressman John E. Rankin of Mississippi proclaimed that the issue of the era was “Yiddish Communism versus Christian civilization.” Anti-Semitism and racism also went hand in hand. When Rabbi Abraham Heschel joined Martin Luther King Jr. to march for voting rights in Selma, Alabama, in 1965, he was dismayed to see banners that read: “Koons, Kikes, and Niggers Go Home!”

Anti-Semitism has continued to crop up on the right side of the political spectrum. In 1990, the America First pundit and future presidential candidate Patrick Buchanan blamed Operation Desert Storm on “the Israeli defense ministry and its ‘amen corner’ in the United States.” But anti-Semitism has also stained the left. Just recently, the Nation of Islam leader Louis Farrakhan, who has been making hateful comments about Jews since the early 1980s, warned supporters of “Satanic Jews who have infected the whole world with poison and deceit.” On college campuses in particular, criticism of Israel has sometimes veered into anti-Semitism.

But if anti-Semitism in the U.S. is nothing new, it’s still shocking to hear coded language—whatever the intention—come from the very top. Despite having a daughter, a son-in-law, and grandchildren who are Jewish, Trump has dabbled in anti-Semitic rhetoric. In April 2013, seeking to criticize Codzienny program, he tweeted: “I promise you that I’m much smarter than Jonathan Leibowitz—I mean Jon Stewart @TheDailyShow.” As a candidate in 2016, he retweeted messages from anti-Semitic supporters and refused to clearly distance himself from the former KKK Grand Wizard David Duke. He embraced the label of America First, which carries obvious anti-Semitic resonances, and tweeted out a photograph of Hillary Clinton next to a Star of David and in front of piles of money, with text that read: “Most Corrupt Candidate Ever!”

Just days after Trump was warned about the anti-Semitic implications of a speech alleging a globalist conspiracy, his campaign ran an ad showing images of three Jews—the billionaire philanthropist George Soros the then-chair of the Federal Reserve, Janet Yellen and Goldman Sachs CEO Lloyd Blankfein. In the voice-over, Trump said, “The establishment has trillions of dollars at stake in this election. For those who control the levers of power in Washington and for the global special interest, they partner with these people that don’t have your good in mind.” That line about “the levers of power,” whatever his intentions, was darkly reminiscent of the Protocols of the Elders of Zion.

After Trump became president, the situation did not improve. The so-called alt-right, which includes anti-Semitic groups, was pleased to see the head of their preferred platform, Breitbart News, have a seat in the Oval Office through adviser Steve Bannon. In January 2017, the White House’s official message on Holocaust Remembrance Day did not mention Jews or anti-Semitism. The worst moment occurred when Trump refused to come down hard and decisively against the neo-Nazis who marched in Charlottesville, Virginia, in August 2017 chanting, “The Jews will not replace us!”

In recent weeks, the president has used Soros—increasingly a boogeyman in anti-Semitic conspiracy circles—as a major foil. During Supreme Court Justice Brett Kavanaugh’s contentious confirmation hearings, he tweeted out a message claiming that the opposition to his nominee was being “paid for by Soros and others.”

It’s not just the head of the Republican Party who’s crossing the line. A Republican congressional candidate in Illinois, Arthur Jones, once called the Holocaust an “international extortion racket.” The National Republican Congressional Committee released an ad in Minnesota that depicts Soros as a puppet master, standing over piles of cash, causing social unrest and “owning” Democrat Dan Feehan.

More generally, Trump and the GOP’s hard-line anti-immigration policies plug into a long history of white nationalism. By fanning the flames of one form of hatred, nativist xenophobia, they unintentionally but no less inevitably fan the flames of anti-Semitism as well.

In this environment, it’s no surprise that the number of reported anti-Semitic incidents increased by 57 percent in 2017, according to the Anti-Defamation League. From January to September 2018, 50 anti-Semitic attacks were reported in Pittsburgh, according to the Pittsburgh Jewish Chronicle. Two new studies, one by the Anti-Defamation League and another by the Columbia University professor Jonathan Albright, found that the number of anti-Semitic posts have increased on Instagram and Twitter. One frequent target has been the Hebrew Immigrant Aid Society, or HIAS , which has been lobbying for the admission of refugees. Connecting the dots between his pathologies, hours before the shooting, Robert D. Bowers posted online: “HIAS likes to bring invaders in that kill our people. I can’t sit by and watch my people get slaughtered. Screw your optics, I’m going in.”

Some segments of the Jewish community have been silent in the face of these developments, perhaps because they believe that the GOP, and Trump in particular, are strong advocates for Israel and of Benjamin Netanyahu’s government.

After the massacre in Pittsburgh, Trump suggested that American synagogues hire armed guards with assault weapons. Rather than militarizing prayer, Trump should demilitarize his rhetoric. His language has been a kind of ammunition.


Master's Programme in Southeast European Studies

The MA in Southeast European Studies: Politics, History, Economics is an intense one-year graduate programme, taught in English at the National and Kapodistrian University of Athens.

The Programme is primarily addressed to graduates in the social sciences and humanities (politics, sociology, economics, social anthropology, political and social history, Balkan studies, Modern Greek Studies, journalism, etc). Based on its interdisciplinary nature, it aims at providing a thorough understanding of the key historical, social, political, economic, and cultural issues of Southeastern Europe (henceforth SEE).

The Programme has an excellent student-teacher ratio, and a strong international character, actively encouraging the participation of students from around the world. In addition to its academic aims, the Programme offers a unique opportunity for students with different backgrounds and experiences to spend an academic year in Athens, learning about Southeastern Europe with and from each other.

The academic year 2020-2021 marks the twentienth second year of the MA in SEE studies. This period has seen outheastern Europe’s transformation from a war zone to a region on its way to integration into the European Union. The multinational, multi-disciplinary Programme in Southeast European Studies, founded during the Kosovo crisis, has been part of that transition. Created in 1999 as part of the Royaumont Process, in its first years the Programme was supported by the Stability Pact for Southeastern Europe it has since aimed at facilitating cross-border academic and scientific cooperation, bringing together students from all over the region and beyond, and promoting mutual understanding and good neighbourly relations.

List of site sources >>>


Obejrzyj wideo: Prezydent: Integracja Europy Południowo-Wschodniej z #UE jest konieczna (Styczeń 2022).