Dodatkowo

Powstanie Warszawskie 1944 r

Powstanie Warszawskie 1944 r

Powstanie warszawskie trwało od sierpnia 1944 r. Do października 1944 r. Powstanie warszawskie pod dowództwem gen. Tadeusza „Bora” Komorowskiego nie powiodło się z różnych powodów, ale pozostaje inspirującą historią dla narodu pod rządami nazistów od czasu inwazji na Polskę w 1939 r., który bardzo ucierpiał w wyniku Holokaustu.

Napełniona nadzieją w wyniku szybko rozwijającej się armii rosyjskiej, Polska Armia Krajowa Podziemna postanowiła przejąć potęgę Niemców w Polsce. Nie nienaturalnie czuli, że Rosjanie pomogą im w ich wysiłkach. Jednostki z Armii Krajowej zajęły Niemców pod Wilnem, Lublem i Lwowem. Podczas gdy Rosjanie atakowali ze wschodu, Polacy walczyli z Niemcami na zachodzie, skutecznie ściskając armię niemiecką. We wszystkich trzech miastach udzielili Rosjanom cennej pomocy. Pod wpływem tego sukcesu Armia Krajowa postanowiła zrobić to samo w Warszawie. Jednak zdarzały się różne okoliczności, które miały mieć tragiczne konsekwencje dla powstania. Niemcy postanowili uczynić z Warszawy miasto-twierdzę, które będzie bronione za wszelką cenę, starając się powstrzymać napór Armii Czerwonej.

Generał „Bor” Komorowski postanowił, że powstanie rozpocznie się 1 sierpnia o godz. 5.00. Miał do dyspozycji około 40 000 żołnierzy, ale tylko 2500 posiadało broń. Napotkali oni siły niemieckie w mieście, które liczyły 15 000 ludzi. Jednak w bezpośrednim sąsiedztwie miasta znajdowało się 30 000 żołnierzy niemieckich. W przeciwieństwie do Armii Krajowej Niemcy mieli do dyspozycji czołgi, samoloty i artylerię. Wielu było także zahartowanymi żołnierzami z dywizji pancernej i spadochronowej Hermann Goering SS oraz dywizji pancernej SS „Viking”. Byli w Warszawie i pod nią, aby bronić jej przed Armią Czerwoną. Dlatego, gdy odkryli, że są potrzebni do walki z Armią Krajową, nie mieli nastroju na litość.

Hitler przekazał dowództwo niemieckich sił lądowych na wschodzie generałowi Guderianowi 21 lipca 1944 r. Zrobił wiele, aby wzmocnić siły niemieckie wokół miasta i objął generała Stahela z Luftwaffe konkretnym dowództwem nad Warszawą . „Bor” Komorowski wierzył, że jego Armia Krajowa otrzyma wsparcie od Rosjan, ponieważ ktokolwiek posiadał Warszawę, był najważniejszym ośrodkiem komunikacyjnym na Wiśle. Polacy w Warszawie ćwiczą swój plan od trzech lat.

„Bor” (kryptonim Komorowskiego) miał jedną wielką przewagę nad Niemcami. W jego armii panował sen o wypędzeniu Niemców z Warszawy i Polski. Miał jednak także szereg istotnych słabości, na które trzeba było leczyć. Miał tylko najbardziej podstawową broń - typową broń piechoty. Jednak, co ważniejsze, Armia Krajowa miała amunicję tylko przez siedem dni walki. „Bor” wierzył w zdobycie niemieckiej broni i amunicji oraz w zrzuty powietrza przez aliantów.

Już pierwszego dnia ukazały się problemy, przed którymi stanęli Polacy. Zamówienia operacyjne dla jednostek w Warszawie wydano 1 sierpnia o godz. 06.30. Jednak lokalni dowódcy otrzymali ich dopiero następnego dnia - 24 godziny później - z powodu godziny policyjnej w mieście.

Siły niemieckie na wschód od Wisły były mocno zaangażowane w walkę z Rosjanami. Dlatego, kiedy Polacy w Warszawie wreszcie się zorganizowali, stwierdzili, że mają przewagę w mieście nad Niemcami. Pod koniec pierwszego dnia powstania Niemcy ponieśli wiele klęsk w obrębie Warszawy. Polakom nie udało się jednak krytycznie zniszczyć potęgi niemieckiej w mieście. Do piątego dnia powstania Polacy schwytali wiele niemieckiej broni, ale ich wydatki na amunicję oznaczały, że pomimo zdobytej niemieckiej broni, Polakom zabrakło amunicji. Polakom brakowało także broni niezbędnej do skutecznego ataku na dobrze bronione pozycje niemieckie w mieście. W wielu przypadkach ataki Polaków 1 i 2 sierpnia zaskoczyły Niemców, ale nie udało im się utrzymać ich wpływu. Niezależnie od tego Hitler zareagował na powstanie, mianując SS Obergruppenführer Bach-Zelewski dowódcą sił niemieckich w Warszawie. Bach-Zelewski był ekspertem w zwalczaniu ruchów oporu za linią frontu. Takie spotkanie sprawiło, że życie Polaków biorących udział w powstaniu warszawskim było niezwykle trudne, ponieważ Bach-Zelewski przywiózł ze sobą oddany zespół doświadczony w takiej wojnie. Do piątego dnia powstania obie strony ustabilizowały się. Polacy kontrolowali trzy obszary miasta, a Niemcy kontrolowali resztę. Polakom bardzo trudno było się porozumiewać w ramach trzech oddzielnych sektorów. 6 sierpnia zdecydowano, że trzy sektory będą miały własnego dowódcę.

Niemcy zaatakowali pozycje Armii Krajowej z największą zaciekłością. Ponieważ w walkach musiały znajdować się budynki przejmowane jeden po drugim, Niemcy wysłali wielu miotaczy ognia do tamtejszych żołnierzy i czołgów Goliat - mini-czołgów, które wybuchły po zdetonowaniu i które były kontrolowane drutem przez Niemców, aby mogli umieść ich tak blisko celu, jak chcą, bez narażania własnego życia. Choć początkowe etapy powstania były udane (ponieważ Polacy mieli po swojej stronie niespodziankę), musieli teraz walczyć z wrogiem w pełni wyposażonym do prowadzenia wojny miejskiej.

Niemcy walczyli, aby trzymać Polaków z dala od brzegów Wisły, ponieważ chcieli zapewnić, że nie będą mieli kontaktu z Armią Czerwoną, która jest w pobliżu. Początkowo postanowili ukryć bombę w Warszawie, ale zdali sobie sprawę, że nie mogą tego zrobić, ponieważ w samym centrum miasta były niemieckie pozycje obronne. Były one istotne dla Niemców, ponieważ dzielili uwagę Armii Krajowej - czy przyjmujesz Niemców spoza miasta lub znajdujących się w nim mieszkańców, czy też dzielisz swoje siły?

Na kontrolowanych przez Polaków obszarach Warszawy Niemcy po prostu użyli swojej siły powietrznej, by zniszczyć takie obszary - w tym użycie bomb zapalających. Podczas gdy takie obszary były w rozsypce i podczas gdy jednostki Armii Krajowej były zdezorganizowane, Niemcy ruszyli naprzód. Nie wzięto żadnych jeńców - cywilnych ani innych - ponieważ Niemcy założyli, że wszyscy cywile mogą być członkami Armii Krajowej. Nawet ci w prowizorycznych szpitalach zostali zabici. Gdy niemiecka pętla zaciskała się wokół miasta, żyjący jeszcze Armii Krajowej wykorzystali coś na swoją korzyść, o czym tylko ci w mieście mogli się w pełni dowiedzieć - kanały miejskie. Jednostki Armii Krajowej, które zostały uwięzione w niektórych obszarach (takich jak Stare Miasto), wiedziały, że mogą się odejść od Niemców, dosłownie schodząc pod ziemię. Powyższe zdjęcie przedstawia pomnik w Warszawie, który to upamiętnia - ksiądz katolicki pamięta o pomocy udzielonej Armii Krajowej przez księży w mieście. Mówi się, że jeden z grilów tuż przy posągu (ale nie na zdjęciu na zdjęciu) był jednym z tych używanych przez uciekających mężczyzn i kobiety w Armii Krajowej. Tych dróg nie można było wykorzystać do ewakuacji ciężko rannych, a pułkownik Iranek-Osmecki, który walczył w Powstaniu, twierdzi, że Niemcy nasiąkli rannych benzyną i spalili ich żywcem.

Do września Armia Krajowa liczyła na pomoc Armii Czerwonej zbliżającej się do Wisły. Nigdy nie nadszedł, a Polski Czerwony Krzyż 7 września próbował wynegocjować zawieszenie broni. Otrzymali oni kilka godzin łaski w dniach 8 i 9 września, a kilka tysięcy dzieci i osób starszych mogło opuścić miasto. Wielu mieszkańców miasta po prostu nie chciało wyjeżdżać, ponieważ 10 września Armia Czerwona pokonała resztki armii niemieckiej na wschodnim brzegu Wisły. Znajdowali się dosłownie nad brzegiem rzeki w niektórych miejscach - naprzeciwko centrum miasta.

Jednak 14 i 15 września Niemcy wysłali świeże wojska do centrum miasta i umocnili swoje pozycje na zachodnim brzegu Wisły. XXV Dywizja Pancerna została wysłana do miasta, by ostatecznie pokonać Armię Krajową. Ich podejście do Armii Krajowej było jak poprzednio - całkowita bezwzględność. Jeśli uważano, że budynek zawiera członków Armii Krajowej, został po prostu zniszczony przez każdego, kto w nim był. Kiedy odbywały się przeszukania od domu do domu, stosowano miotacze ognia. Budowanie po budynku miasto zostało przejęte przez Niemców - i wyrządzono mu ogromne szkody.

Do końca września w Armii Krajowej brakowało zapasów - żywności, amunicji do słodkiej wody itp., A miasto było systematycznie niszczone. Polski Czerwony Krzyż negocjował z Bachem-Zelewskim, a 2 października ogłoszono zawieszenie broni. Akt kapitulacji został podpisany tego samego dnia. Ci w mieście, którzy przeżyli, zostali wygnani. Budynki, które pozostały na miejscu, zostały zniszczone po tym, jak cokolwiek wartościowego zostało zabrane do Berlina.

Nikt nie jest pewien strat, ale polscy historycy uważają, że w powstaniu zginęło 150 000 Polaków. Bach-Zeleski twierdził, że w dwóch miesiącach walk zginęło 26 000 Niemców.

Jaką pomoc Polacy otrzymali od aliantów?

List of site sources >>>


Obejrzyj wideo: Powstanie Warszawskie 1944. Warsaw Uprising 1944 by Słupsk (Styczeń 2022).